<?xml version='1.0' encoding='utf-8' ?>
<!--  If you are running a bot please visit this policy page outlining rules you must respect. http://www.livejournal.com/bots/  -->
<rss version='2.0' xmlns:lj='http://www.livejournal.org/rss/lj/1.0/' xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' xmlns:atom10='http://www.w3.org/2005/Atom'>
<channel>
  <title>Notatnik Książątka</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/</link>
  <description>Notatnik Książątka - LiveJournal.com</description>
  <lastBuildDate>Sun, 16 Aug 2009 12:59:53 GMT</lastBuildDate>
  <generator>LiveJournal / LiveJournal.com</generator>
  <lj:journal>maetamorphosis</lj:journal>
  <lj:journalid>15048210</lj:journalid>
  <lj:journaltype>personal</lj:journaltype>
  <atom10:link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/' />
  <image>
    <url>http://l-userpic.livejournal.com/90755643/15048210</url>
    <title>Notatnik Książątka</title>
    <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/</link>
    <width>100</width>
    <height>100</height>
  </image>

<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/15839.html</guid>
  <pubDate>Sun, 16 Aug 2009 12:59:53 GMT</pubDate>
  <title>Forum Literackie Salem przeniesione na inny serwer!</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/15839.html</link>
  <description>&lt;span style=&quot;font-size: larger;&quot;&gt;&lt;strong&gt;FORUM LITERACKIE SALEM PRZENIESIONE NA INNY SERWER!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim wyjadę chciałam tylko napisać do wszystkich, kt&amp;oacute;rzy kiedyś się udzielali (nie tylko na shoucie xD), że przeniosłam forum Salem na inny serwer, co oznacza, że nie będzie nagłych pad&amp;oacute;w, tajemniczego zaniku serwera i innych tego typu jakże uroczych historii. Apeluję tutaj, na LJ-u, ponieważ udziela się tutaj wiele z tych os&amp;oacute;b, kt&amp;oacute;re kiedyś odwiedzały forum. Proszę, wracajcie tłumnie! &amp;gt;3 Poza tym nowi też bardzo mile widziani.&amp;nbsp; Chciałam jeszcze dodać, że wreszcie działa shoutbox! &amp;gt;3 I to chyba będzie na tyle jeżeli chodzi o reklamę i apel. :) Teraz zbieram się do wyjścia, zostawiając nowy adres forum: &lt;a target=&quot;Salem&quot; href=&quot;http://81.219.223.13/fantazjon/forum/index.php&quot; name=&quot;Forum Literackie Salem&quot;&gt;fantazjon.pl&lt;/a&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/15839.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/14940.html</guid>
  <pubDate>Sun, 05 Jul 2009 12:06:17 GMT</pubDate>
  <title>Naj dla Presiaka!</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/14940.html</link>
  <description>Ech Presiu, Presiu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ja Ci mogę życzyć? :) Przede wszystkim to czasu dla siebie na tych studiach, żebyś miała poczucie satysfakcji z tego, co robisz i nie żałowała swoich wybor&amp;oacute;w.&amp;nbsp; Co byś miała wok&amp;oacute;ł siebie ludzi, kt&amp;oacute;rzy nie zawiodą, żeby zawsze się znalazł ktoś do kogo w trudnej sytuacji będziesz mogła się zwr&amp;oacute;cić i mieć pewność, że Cię nie zawiedzie. Czasu na seriale i wielu fajnych seriali i miłości a&apos;la Castiel i nie tylko. &amp;gt;3 *wręcza magiczne pudełko-niespodziankę*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepszego&amp;nbsp;Presiaku! :*</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/14940.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/14163.html</guid>
  <pubDate>Thu, 07 May 2009 15:29:42 GMT</pubDate>
  <title>Kuroshitsuji</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/14163.html</link>
  <description>&lt;span style=&quot;font-size: 10pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Segoe UI&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;&quot;&gt;&amp;bdquo;&lt;/span&gt;Sprzedaj mi swoją duszę. Inny się kupiec nie trafi. Innego diabła już nie ma.&lt;span style=&quot;font-size: 10pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Segoe UI&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;;&quot;&gt;&amp;rdquo;&lt;/span&gt; [Wisława Szymborska]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ja wiem, gdzie Szymborskiej do anime? Tyle, że musiałam. To jedno z moich swobodnych skojarzeń. Zaczynam sądzić, że wpisuje się w ten nurt czytelnik&amp;oacute;w, kt&amp;oacute;rzy czytają jeden tekst przez inne teksty, bo popkultura to taka jedna, wielka mieszanka r&amp;oacute;żnych znak&amp;oacute;w już kiedyś obecnych w literaturze/kinie/sztuce etc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniższa notka zawiera spojlery na temat anime &lt;strong&gt;&amp;quot;Kuroshitsuji&amp;quot;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Najbardziej to ja lubię w tym anime &amp;quot;pokazanie&amp;quot; więzi emocjonalnej, łączącej Sebastiana i Ciela. Kurcze... właściwie zero sł&amp;oacute;w na temat, brak w przypadku tej dw&amp;oacute;jki tego, co tak typowe w og&amp;oacute;le dla gatunku. Tu gdzie wszyscy jeżeli płaczą, albo się cieszą, albo rozpaczają to tak wyraziście, do przesady, groteskowo wręcz, u nich nie występuje. A jednak to za każdym razem, kiedy Sebastian służy Cielowi i jeszcze, a raczej szczeg&amp;oacute;lnie wtedy, kiedy wypowiada słowa &amp;quot;Tak, m&amp;oacute;j panie&amp;quot;, czuję cholerne emocje. To jest niesamowicie pokazane i chyba przez ten pozorny chł&amp;oacute;d Ciela i i pozorne wypełnianie jedynie swoich obowiązk&amp;oacute;w Sebastiana końc&amp;oacute;wka, choć do przewidzenia po tym co pokazywali w endigach i openingach, jest tak strasznie tragiczna. W og&amp;oacute;le ostatnie kwestie obu stron i słowa, kt&amp;oacute;re padają, kiedy nie ma już obrazu - świetne:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Paniczu.&amp;nbsp; Mam prośbę. Proszę, zamknij oczy.&lt;br /&gt;- Sebastianie...&lt;br /&gt;- Jestem lokajem. Nie mogę pozwolić, by m&amp;oacute;j pan ujrzał... formę, kt&amp;oacute;ra wpłynęłaby negatywnie na moją reputację. Dop&amp;oacute;ki nie powiem &amp;quot;W porządku&amp;quot;, proszę, zamknij oczy.&lt;br /&gt;- Rozumiem.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Będzie boleć?&lt;br /&gt;- Tak. Odrobinę. Zrobię to najdelikatniej, jak to możliwe...&lt;br /&gt;- Nie. Zr&amp;oacute;b to najboleśniej, jak możesz. Wryj b&amp;oacute;l mego życia w moją duszę.&lt;br /&gt;- Tak, m&amp;oacute;j panie.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;To słowa, a jak pomyśleć o obrazie, choćby tej scenie, kiedy Sebastian gra na skrzypcach, żeby zagłuszyć odgłosy walki, to są dopiero emocje. T_T Smutno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Dzieje się, co ma dziać - demon bierze to, co powinien na mocy paktu, ale w jaki spos&amp;oacute;b. Rany, jak on go musiał kochać. T_T I nie chodzi mi tutaj o slash.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciel jest taki tragiczny. Smutne jest to, że właściwie to nienawiść/zemsta nadaje sens jego życiu. I skoro przy tej kwestii jestem, to właśnie bardzo podobał mi się odcinek, kiedy Ciel zostaje sam. Taki sam byłby gdyby wtedy dał się &amp;quot;oczyścić&amp;quot; aniołowi. Podoba mi się tutaj pokazanie kwestii dobra i zła, choć może nie jest przesadnie oryginalne, ale właśnie zaciera granice, pokazuje r&amp;oacute;żnice w pojmowaniu świata i ludzi. Ja nie rozumiem tych anioł&amp;oacute;w, a one chyba ludzi nie do końca potrafią zrozumieć. Chcą zmienić świat, ale nie wiedzą jak, a demony akceptują człowieka takim jakim jest. I to właśnie trudno jednoznacznie osądzić - co lepsze? Co gorsze? I z jakiej perspektywy? A sojusz, kt&amp;oacute;ry byłby pewnie wyjściem  z kręgu, niemożliwy ze względu na zbyt dużą r&amp;oacute;żnicę pogląd&amp;oacute;w. To bliska mi koncepcja pojmowania tych kwestii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobał mi się motyw androgeniczności anioł&amp;oacute;w - pasował do tego ich systemu wartości tak ciężkiego do pojęcia przez człowieka. One w og&amp;oacute;le były strasznie odległe. Nie m&amp;oacute;wiąc już o makabrycznym wręcz połączeniu ciał, z kt&amp;oacute;rych najgorsze było to ciało rodzic&amp;oacute;w Ciela. Brr. I drugi, istotny motyw - kołysanki w tle. Wow. Naprawdę. Te dwie rzeczy super spajały ze sobą całe to anime. Były słabsze i trochę głupawe momenty - moim zdaniem te odcinki z księciem z Indii zupełnie niepotrzebne, bo o tym, że Ciel jest super dojrzały, to ja naprawdę nie musiałam się przekonywać, a dawka humoru była odpowiednia i bez tego. W og&amp;oacute;le uwi&amp;oacute;dł mnie ten groteskowy klimat. *_* Miłością wielką kocham Undertakera. *_* I to, że okazał się Shinigami - super. Grell za to był prześmieszny. A motywy bog&amp;oacute;w śmierci, zar&amp;oacute;wno w Kuroshitsuji jak i Death Note są niesamowicie inspirujące. W sumie wypadałoby poczytać więcej o tej kulturze japońskiej. Podobało mi się stopniowe łączenie wątk&amp;oacute;w. Właśnie dzięki temu, że z odcinka na odcinek ginęło pierwsze, muszę przyznać niezbyt dobre, wrażenie. Z dziwnej, trochę kretyńskiej komedii, zrobiła się opowieść w gotyckich klimatach. Jak to powiedziała moja przyjaci&amp;oacute;łka - to anime ma coś z SPN-u. Oj tak, zdecydowanie bym się zgodziła. Zwłaszcza ten odcinek o lalkach i (kołysanka *_*) i Piekielnym Psie. Podejrzewam, że gdyby to był film bałabym się, ale komediowe motywy w anime łagodziły napięcie. Kurcze powiem jeszcze, że kocham Sebastiana za całokształt i idę się dalej zbierać po zakończeniu. T_T&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/14163.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>9</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/13576.html</guid>
  <pubDate>Mon, 16 Mar 2009 21:40:56 GMT</pubDate>
  <title>...</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/13576.html</link>
  <description>Nie mam siły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/13576.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>6</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/13117.html</guid>
  <pubDate>Tue, 03 Feb 2009 12:10:06 GMT</pubDate>
  <title>Wampirzy tryb życia</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/13117.html</link>
  <description>Siet no. Przestawiłam się. Nie zasnę przed piątą. &amp;nbsp;I jeszcze zazwyczaj gdzieś tak koło trzeciej przychodzą&lt;em&gt; takie&lt;/em&gt; pomysły, że po prostu nie da się p&amp;oacute;jść spać. Albo straszna faza, albo taka rozmowa, że no po prostu siły nie ma. Choćbyś się uparł. Tak więc siedzę wciąż w RPG-ach, czasami oglądam anime. Czasami mnie dopada &lt;em&gt;to &lt;/em&gt;i wtedy to już w og&amp;oacute;le nie mogę zasnąć. M&amp;oacute;j rekord (przez RPG) do 6.30, zasnęłam koło 8.00. &amp;nbsp; Myślałam nad fabułą. Tak. A teraz muszę zacząć dalej pisać pracę magisterską. Zapewne nocami. A słońce mi szkodzi.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/13117.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>5</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/12947.html</guid>
  <pubDate>Sun, 01 Feb 2009 18:09:07 GMT</pubDate>
  <title>Meme - dzięki Ju, przez Ju</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/12947.html</link>
  <description>First 10 people who comment to this post will get a drabble/drawing of a character of their choosing. In return they have to post this meme in their LJ; it doesn&apos;t matter whether they are any good at writing/drawing.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze 10 os&amp;oacute;b kt&amp;oacute;re skomentuje ten post może poprosić o drabbla/rysunek wybranej przez siebie postaci. W zamian, osoba ta musi wkleić to meme w swoim LJ-u; nieważne czy posiada jakiekolwiek zdolności w rysowaniu czy pisaniu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś chce? x3</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/12947.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>14</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/12689.html</guid>
  <pubDate>Wed, 28 Jan 2009 11:38:35 GMT</pubDate>
  <title>Bleblanie</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/12689.html</link>
  <description>Niekt&amp;oacute;rzy pewnie uznają to za zło, &amp;nbsp;ale dla mnie to niejaki postęp. Całkiem mało piszę teraz o sobie i mało piszę tutaj. Właściwie jest dobrze, bo myślę o czymś innym. Mam sw&amp;oacute;j świat (zawsze go miałam) i mija dzień za dniem, a raczej noc za nocą i jakoś się żyje ze wszystkim, ze sobą, z tym i tamtym. I wiadomo, że czasem dopada nagle i znienacka w środku takich nocy, kiedy myślisz, że jest okej, że już tylko spać, albo tylko pisać do około piątej, czy sz&amp;oacute;stej nad ranem. Obecnie nie myślę, co będzie, kiedy zacznie się praca. Zastanowię się w wakacje. I wtedy się będę martwić o to, że czeka mnie pięć dni w tygodniu robienia czegoś bez satysfakcji, bo ja nie wiem, co chcę robić w tym momencie tak naprawdę, naprawdę. To znaczy wiem, ale do tego trzeba mieć nazwisko, albo znajomości. Nie ważne. Wiem, że skończyłam studia, kt&amp;oacute;re mnie nie interesują. Perspektywy właściwie też nie. No chyba, że mi się uda z tym składem tekstu, albo pisaniem artykuł&amp;oacute;w. Inaczej będzie koszmar. No a wracając - RPG pochałaniają. I jest cudownie. I mogę spać, spać, spać. Magisterka też pochłania, tylko mam mały chaos i nie wiem, do czego sięgnąć, jak to wszystko złożyć w całość. No, ale dobrze jest. I jeszcze anime oglądam, ha! Kto by mnie podejrzewał? A jak skończę Death Note, to będzie następne. O ile skończę, bo coś się znowu zaczyna fabuła nudna robić. :/</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/12689.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>8</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/11778.html</guid>
  <pubDate>Wed, 24 Dec 2008 15:29:53 GMT</pubDate>
  <title>Ponieważ</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/11778.html</link>
  <description>&amp;quot;Bywałam w raju&lt;br /&gt;Ale nigdy nie byłam u siebie &lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;Nie odchodź&lt;br /&gt;Bo muszę ci opowiedzieć&lt;br /&gt;Dlaczego dziś jestem sama&lt;br /&gt;Tak bardzo rozpoznaję siebie&lt;br /&gt;W twoich oczach.&amp;quot;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Z filmu &lt;em&gt;Priscilla, Kr&amp;oacute;lowa Pustyni&lt;/em&gt;]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten film pokazał mi optymizm w&amp;nbsp; smutku.&lt;br /&gt;_&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym to radosnych Świąt! &amp;nbsp;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/11778.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>5</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/11500.html</guid>
  <pubDate>Wed, 26 Nov 2008 11:56:00 GMT</pubDate>
  <title>Pisanie</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/11500.html</link>
  <description>Piszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim, kt&amp;oacute;rzy się do tego przyczynili.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/11500.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/10999.html</guid>
  <pubDate>Sat, 22 Nov 2008 14:34:29 GMT</pubDate>
  <title>„Umarł Gustaw, narodził się Konrad”</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/10999.html</link>
  <description>Jestem proszę państwa martwa. Właściwie to zabiłam samą siebie. Ja wiem, że to brzmi jak jakiś pieprzony szczyt narcyzmu, ale to bynajmniej narcyzm nie jest. Przeglądnęłam sobie archiwum na moim starym blogu. Po czym doszłam do wniosku, że właściwie powinnam nałożyć hasło na archiwum od 2005 do mniej więcej całego 2007. 2008 jest ok. Mam ochotę ogłosić: Sh&apos;eenaz umarła, narodziła się maetamorphosis, aczkolwiek to wyznanie jest bardziej w stylu tamtych notek niż tych. I obawiam się, że to nie jest przesada.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/10999.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>4</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/10725.html</guid>
  <pubDate>Sat, 22 Nov 2008 13:37:32 GMT</pubDate>
  <title>SPN 04x10</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/10725.html</link>
  <description>Wariacje na temat ostatniego odcinka &lt;em&gt;Supernatural.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Powoli zaczynam wątpić. Stwierdziłam, że radio anioł&amp;oacute;w w 04x09 jestem jeszcze w stanie przeżyć, choć to już i tak wydawało się głupie. Natomiast odcinek 04x10 zabijał mnie regularnie mniej więcej do końc&amp;oacute;wki, kt&amp;oacute;ra to końc&amp;oacute;wka była w porządku. Przeżyłam nawr&amp;oacute;coną demonicę, ale dołożenie do tego upadłego anioła? T_T Litościiii! W momencie w kt&amp;oacute;rym Anna ogłasza &lt;em&gt;Byłam aniołem&lt;/em&gt; zdecydowanie, definitywnie umarłam. Chwilę p&amp;oacute;źniej miałam ochotę wołać o pomostę do nieba. A potem już poszło. Łaska, spadające meteoryty, chęć bycia człowiekiem... Uch. C&amp;oacute;ż za tragizm. Na dodatek strasznie wyeksploatowany tragizm. Dość podoba mi się natomiast wizja nieba - rozkazy od Boga, kt&amp;oacute;rego widziało czterech anioł&amp;oacute;w. Tutaj miałam pozytywne skojarzenia z Kossakowską. Powstają typowe pytania - Kto jest nad aniołami? Czy w og&amp;oacute;le ktoś jest? Czy może świat anioł&amp;oacute;w, to świat, kt&amp;oacute;ry r&amp;oacute;wnież pr&amp;oacute;buje jakoś ogarnąć świat (wszechświat?), więc wymyśla sobie Boga? A może, jak w &lt;em&gt;Siewcy Wiatru&lt;/em&gt; B&amp;oacute;g po prostu sobie poszedł? Idąc dalej tym anielskim wątkiem - no więc mamy zbuntowanego anioła i nawr&amp;oacute;conego demona. Z dwojga złego wolę Ruby. Ta to przynajmniej ma charakter i umie walczyć o swoje. Natomiast Anna jest tragiczna. Oczywiście,  żeby zachować zasadę &lt;em&gt;do pary&lt;/em&gt;: Ruby leci na Sama, Anna leci na Deana. Cool. No, ale powiedzmy, że końc&amp;oacute;wka w miarę rekompensuje straty. Mam nadzieję, że nie będą już wracać do wątku Anny i że schrzaniona, jak dla mnie, fabuła zn&amp;oacute;w się naprostuje. Końc&amp;oacute;wka moim zdaniem dobrze rokuje. To jak Dean opowiadał o piekle zrobiło na mnie wrażenie. Motyw Prometeusza całkiem dobry. I tutaj zn&amp;oacute;w lawina skojarzeń - człowiek w określonych warunkach zachowuje się jak zwierzę, ale tym zwierzęciem się nie staje. I chyba właśnie na tym polega tutaj wizja piekła, bo jak m&amp;oacute;wi Dean:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Chciałbym nie odczuwać niczego, Sammy.&lt;br /&gt;Chciałbym nie odczuwać kompletnie niczego.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Innymi słowy - chciałbym być zwierzęciem, bo m&amp;oacute;c zaakceptować zachowywywanie się jak zwierzę. &amp;nbsp;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Myślę też, że nawiązanie do oboz&amp;oacute;w koncentracyjnych w Polsce nie było przypadkowe. Pasowało.&amp;nbsp;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Co mi się jeszcze podobało? Genialna gra aktorska w przypadku Castiela i Deana zwłaszcza. W tym odcinku moim faworytem są spojrzenia. Zwłaszcza Castiela na Deana, zupełnie jakby chciał powiedzieć &lt;em&gt;Rozumiem&lt;/em&gt;. I jeszcze potem Castiela na odchodzącą ze swoją Łaską Annę. Sam motyw tej Łaski mi się nie podobał, ale scena jej odejścia była świetna. Podobało mi się też to, że Castiel nie pojawił się z Urielem podczas rozmowy z Deanem, a raczej podczas stawiania warunk&amp;oacute;w. Poza tym widziałam slash oczywiście. &amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Co u mnie? Coraz bardziej uzależniam się od LJ. Przeniosłam się tu na stałe. Link do bloga zostawiłam - jest w menu. W końcu udzielałam się tam dobrych kilka lat i to miejsce trochę dla mnie znaczy, aczkolwiek pierwsze notki mnie z lekka przerażają, ale c&amp;oacute;ż człowiek był młody, nadwrażliwy i r&amp;oacute;żne dziwactwa wypisywał. Tak więc zostawiam go sobie, z ładnym szablonem, na pamiątkę. Poza tym gram w RPG. Teraz mam już dwa. Muszę jeszcze sama coś zacząć pisać. M&amp;oacute;j wen szaleje.&amp;nbsp;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/10725.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>6</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/9764.html</guid>
  <pubDate>Wed, 19 Nov 2008 17:30:27 GMT</pubDate>
  <title>Czystopis</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/9764.html</link>
  <description>Skończyłam wczoraj &lt;em&gt;Czystopis&lt;/em&gt; Łukjanienki, wreszcie. Nie, żeby mi się nie podobało, ale po drodze wciągnęłam się w RPG, potem był konwent i jakoś tak wyjątkowo wolno to czytałam. Książka, jak zwykle w wypadku tego pisarza, wciągająca. I używając tego słowa nie mam na myśli jedynie licznych zwrot&amp;oacute;w akcji i bardzo ciekawych rozwiązań fabularnych. Chodzi mi o to, że ta książka z rozdziału na rozdział sięgała coraz głębiej w filozofię. Pierwsza część - &lt;em&gt;Brudnopis&lt;/em&gt; - zaczęła się całkiem niewinnie. Przejścia do innego świata, wzbogacone o teorię celnik&amp;oacute;w przywiązanych do swojej funkcji. Kiedy skończyłam drugą część - czyli właśnie &lt;em&gt;Czystopis&lt;/em&gt; - długo jeszcze nie mogłam zasnąć, zastanawiając się nad finałem, a raczej nad tym wszystkim, co się okazało tuż przed finałem. Zakończenie mi się właściwie nie do końca podobało. Było trochę za bardzo moralizatorskie. Bohater wraca do swojego normalnego życia, dochodząc do - zapewne słusznego - wniosku, że nie ma sensu szukać odpowiedzi na to, czego człowiek nie może zrozumieć. Okej, ale kiedy dołożyć do tego tekst o uprawianiu własnego ogr&amp;oacute;dka zrobiło się tak za bardzo tendencyjnie. To zakończenie ma swoje plusy - nie ma rozwiązania, jest tylko jakiś bardzo, bardzo mały fragment rzeczywistości, kt&amp;oacute;ry udało się pojąć. Ale kto nad tym wszystkim stoi? Czy ktoś wreszcie w og&amp;oacute;le stoi. Pytanie typowe, ale za to intrygujące. Lubię snuć rozważania na ten temat. Łukjanienko fajnie pokazał miotanie się człowieka, jego śmieszne pr&amp;oacute;by zrozumienia tego, co nie jest do pojęcia. Pokazał to w spos&amp;oacute;b ciekawy, bo na tle wydarzeń fantastycznych. No i bardzo podoba mi się teoria świat&amp;oacute;w r&amp;oacute;wnoległych. Dążenie do doskonałości? Ciągłe udoskonalanie świata? To mi na myśl nasuwa opowiadania Lema. Było takie jedno w kt&amp;oacute;rym dwaj budowniczy (?) eksperymentowali nad światem za każdym razem go ulepszając. Nasza ziemia była jedną z wielu, wielu wersji. Tyle, że tam ten świat się ciągle odradzał, jak feniks z popioł&amp;oacute;w. U Łukjanienki przy pr&amp;oacute;bie zmiany historii powstają światy r&amp;oacute;wnoległe. &amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w tej książce coś w mentalności Rosjan. Nie wiem, być może się mylę, bo o Rosji tyle słyszałam, co w liceum i tyle, co sama czytałam. A jednak to przywiązanie do swojej funkcji, pr&amp;oacute;ba dociekania prawdy, a potem wykonywanie swojej funkcji najlepiej jak się potrafi, bo tak trzeba, to jest takie rosyjskie właśnie. Zadajemy pytania, mamy dość, chcemy wiedzieć, ale z drugiej strony zachowujemy respekt i godzimy się z tym, że tak ma być. Jeżeli nie możemy czegoś pojąć, zaufajmy władzy. W &lt;em&gt;Czystopisie &lt;/em&gt;i &lt;em&gt;Brudnopisie&lt;/em&gt; władzy nawet nie poznaliśmy. A może cały świat kręci się właśnie wok&amp;oacute;ł mniejszych i większych funkcji? I to właśnie tworzy jakiś nadrzędny sens? I nie potrzeba nikogo, kto by tym kierował? Znikający funkcyjni i usuwanie z życia pewnych jednostek, kt&amp;oacute;re za bardzo mogą wpłynąć bieg historii, przywodzi na myśl NKWD. Pojawiający się w finale ogr&amp;oacute;dek, to oczywiście nawiązanie do Woltera i jego &lt;em&gt;Kandyda&lt;/em&gt;. C&amp;oacute;ż, m&amp;oacute;wią, że ogr&amp;oacute;dek może oznaczać, albo to, że zamiast gonić za wielkimi odpowiedziami trzeba zająć się czymś mniejszym, skupić na życiu i wykonywać sw&amp;oacute;j zaw&amp;oacute;d najlepiej jak się potrafi. Z drugiej strony ogr&amp;oacute;dek, to także ograniczenie. Bohater &lt;em&gt;Czystopisu&lt;/em&gt;, podobnie jak Kandyd, odbywa swoją podr&amp;oacute;ż by wreszcie wr&amp;oacute;cić do domu i wykonywać swoją funkcję. Czy robi dobrze? Czy może powinien szukać odpowiedzi? No, ale jak sam powiedział, nigdy nie nadawał się na bohatera&amp;hellip;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/9764.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/9399.html</guid>
  <pubDate>Wed, 19 Nov 2008 17:08:08 GMT</pubDate>
  <title>Miłość</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/9399.html</link>
  <description>&lt;em&gt;Ja nie wierzę w miłość. Wierzę w seks. Jest uczciwy. I skuteczny. Dostajesz maksimum przyjemności i minimum kłamstw. Miłość to coś, co heterycy sobie wmawiają, żeby się ze sobą przespać. Po wszystkim ranią się wzajemnie, bo wszystko zaczęło od kłamstwa. Jeśli właśnie tego chcesz, idź i znajdź sobie jakąś piękną dziewczynę... i ożeń się z nią. [By Brian from QAF, 01x02]&lt;/em&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Wiecie co jest najgorsze? Ja się z tym zgadzam. Ja w to wierzę. Naprawdę w to wierzę. A przynajmniej w to, że wszystko zaczyna się od kłamstwa. Z drugiej strony trudno zaczynać znajomość od - &lt;em&gt;to co, idziemy razem do ł&amp;oacute;żka? &lt;/em&gt;Po prostu nie podoba mi się gra wstępna, te bardziej i mniej tanie komplementy... Wydaje mi się też, że takie wielkie zauroczenie drugą osobą istnieje, ale na moment. Potem zaczynamy dostrzegać jej wady, cechy kt&amp;oacute;re nas irytują. Im dłużej przebywamy z daną osobą, tym gorzej dla uczucia. Dlatego uważam, że jak już coś, to warto znaleźć sobie faceta, kt&amp;oacute;ry, podobnie jak Ty, ma mało czasu. Wtedy to uczucie się utrzyma (albo rozpadnie). Ale być z jedną osobą całe życie? Zakochać się od pierwszego wejrzenia? Niemożliwe. Nie wierzę. Na początku jest pożądanie.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/9399.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>7</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/8984.html</guid>
  <pubDate>Wed, 19 Nov 2008 16:08:49 GMT</pubDate>
  <title>Jupi</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/8984.html</link>
  <description>A wiecie co? Jestem Borem. xD Udało mi się wreszcie zmienić szablon. Nie własnej roboty (gdzie by mi się chciało), ale z netu, baner takoż z netu, bo takoż mi się nie chciało, a zobaczyłam powyższy i zakochałam się w kolorystyce. W ten sposób zamiast czytać &lt;i&gt;Siewcę Wiatru&lt;/i&gt; kombinuję z lj. No, a skoro już mam taki ładny lj, to pewnie od czasu do czasu coś wrzucę na temat życia, bo notki mniej życiowe, to będę na moim kochanym blogu. Ostatnio się zorientowałam, że prowadzę go od 2005, a, że jest 2008 (to musiałam sprawdzić na kompie), to wychodzi na to, że całkiem długo. Ostatnio się wywnętrzałam na temat &lt;i&gt;Czystopisu&lt;/i&gt; Łukjanienki. Jakby ktoś chciał, to zapraszam.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/8984.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>4</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/8076.html</guid>
  <pubDate>Mon, 20 Oct 2008 19:10:46 GMT</pubDate>
  <title>Monotematycznie, czyli SPN po raz kolejny</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/8076.html</link>
  <description>Ik. Kocham ich. Oni się naprawdę zachowują jak stare dobre małżeństwo. Ten odcinek o bożku, którego na własny użytek nazywam iluzjonistą (wyjątkowo realistycznym iluzjonistą swoją drogą xD) był strasznie dowcipny. Sposób prowadzenia fabuły dał pole do popisu, nie ma co. Podobało mi się pokazanie tej samej sytuacji z różnych punktów widzenia. Uśmiałam się, naprawdę. Kolejne epizody (UFO, krokodyl) makabrycznie idiotyczne, ale cóż nie można winić gustu iluzjonisty. Poza tym wyszła z tych uf i krokodyli naprawdę fajna komedia. Z dialogów:&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kłócicie się jak stare dobre małżeństwo.&lt;br /&gt;Dean: Małżeństwo może się rozwieść.&lt;/i&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do pomysłów - naprawdę jest coraz ciekawiej. Niektóre odcinki nawet jeżeli bardziej przewidywalne od innych mają świetną atmosferę (jak ten z porcelanowymi lalkami). Od czasu jak zaczęłam drugi sezon najbardziej nudziłam się jak na razie przy odcinku ze zmiennokształtnym. Powtórzony motyw z pierwszego właściwie. Odcinków o demonach też było trochę, ale żaden mnie nie znudził, wręcz przeciwnie. W ogóle cały ten świat demonów i duchów zaczyna się tutaj ładnie spajać w całość. Muszę powiedzieć, że Sammy&apos;emu było pięknie z tymi oczami demona. A właśnie - a&apos;propos tego odcinka - był zaskakujący i niepokojący. Mocno niepokojący. Ten motyw utraty pamięci i krwi na rękach przypomniał mi trochę motyw z książki Murakamiego &lt;i&gt;Kafka nad morzem&lt;/i&gt;. Tyle, że tam to się łączyło z kompleksem edypa i zapewne z Freudem. Wracając jednak do tematu - biedny Sam. Na początku strasznie się wystraszyłam, że on po prostu stracił kontrolę nad tym swoim przeznaczeniem, ale na szczęście okazało się, że to demon. Znowu fajnie zaskakujący odcinek. No i wydaje mi się, że wolałam, żeby to był demon. Nie tylko ze względu na Sama, ale także na to, że podobnie jak Dean, uważam, iż Sam będzie w stanie walczyć z tym czymś w sobie. Takie rozwiązanie jest też ciekawsze, bo można mówić bardziej o postaci a nie zrzucać wszystko na opętanie. Jeżeli już jestem przy sprawie demona - odcinek o tej chorobie, która zabierała ludzi w miasteczku też miał zaskakujące zakończenie.  &lt;br /&gt;Podoba mi się też podejście do sprawy Boga i wiary w tym serialu. Sam i Dean znają świat, którego nie znają inni ludzie. Świat demonów i duchów, nawiedzonych domów i starych szpitali psychiatrycznych, świat zmiennokształtnych, wampirów i nie wiadomo czego jeszcze (dowiem się z czasem). A z drugiej strony wcale nie ma jakiegoś wyższego dobra, czegoś na czym można się oprzeć. Jest niewiadoma. Myślę, że to pogłębia pesymizm i mroczną (ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa) atmosferę tego serialu. Jest tak troszeczkę egzystencjalnie. Podoba mi się. Czasami jest minimalnie przegadane, ale naprawdę rzadko. Np. w odcinku 02x16 niepotrzebnie, moim zdaniem, padły na końcu słowa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To nie ma znaczenia, Dean. Tylko nadzieja się liczy&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; No, ale to mówił Sammy. ^^ Lubię tę jego wrażliwość. Z cytatów na temat:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Bo piekło, to... po prostu piekło. Nawet dla demonów.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dean mnie czasami irytuje. Niektóre osoby traktuje strasznie z góry (np. ducha tej kobiety w odcinku 02x16). To wkurzające. Nie zmienia jednak faktu, że i tak go lubię. A i tak, wracając do początku tej wiadomości, Sammy i Dean stanowią cudowny duet. Ich kłótnie są niepowtarzalne. xD I z takich dowcipnych rzeczy jeszcze mi się przypomniało pytanie Sama - &lt;i&gt;To jednorożców nie ma?&lt;/i&gt; i Deana &lt;i&gt;To słodkie&lt;/i&gt;. xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Deana i Sama zadziwia mnie nawet po śmierci. Naprawdę, ile razy wracam myślą do tego, co powiedział Deanowi zanim umarł, to nie mogę zrozumieć. Choć może jemu łatwiej było mówić, a kiedy doszłoby co do czego sam miałby wątpliwości. Niemniej jednak czasami w to naprawdę wątpię. Bo weźmy choćby tę sytuację, kiedy to w nim siedział demon. Prosił syna o to, żeby go zastrzelił. Jak można prosić o coś takiego nawet ze świadomością tego, że tak jest niby lepiej? Lepiej dla świata być może, ale to nie on tylko jego syn będzie musiał żyć ze świadomością, że zastrzelił ojca. I tak samo - to Dean musiałby żyć ze świadomością, że zastrzelił Sama. Zgadzam się stuprocentowo z Deanem - walczyć do końca, nawet jeżeli to będzie ostatnia rzecz jaką się w życiu zrobi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znów gadam do siebie. A co tam. Przynajmniej staram się myśli ubrać w słowa. Nie robiłam tego bardzo długo. Mam cichą nadzieję, że ta notka nie jest napisana w stylu &lt;i&gt;wiem wszystko&lt;/i&gt;. Strasznie czegoś takiego nie lubię.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/8076.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/7385.html</guid>
  <pubDate>Mon, 20 Oct 2008 11:10:03 GMT</pubDate>
  <title>Optymistycznie</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/7385.html</link>
  <description>Mam głośniki, cudownie &lt;i&gt;czysty&lt;/i&gt; komputer po formacie, SPN. &lt;i&gt;Życie&lt;/i&gt; znów jest piękne. Idę oglądać. Jednak dziś nigdzie nie wychodzę.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/7385.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/7036.html</guid>
  <pubDate>Sun, 19 Oct 2008 13:12:19 GMT</pubDate>
  <title>Braki</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/7036.html</link>
  <description>Brak mi zasadniczo:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a) SPN&lt;br /&gt;b) Ładnej pogody.&lt;br /&gt;c) Działających głośników.&lt;br /&gt;d) SPN.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po prostu wiedziałam, że jak już ściągnę dwa sezony w niecałe dwie godziny, to oczywiście coś się musi stać. No i stało się. Jak już udało się przeformatować komputer (na szczęście Moje dokumenty, a w tym SPN, całe i nienaruszone), to szczęśliwa kładę się spać i myślę - no, to rano oglądam SPN. Rano patrzę - głośniki szlag trafił. Tata jest u rodziny i wraca wieczorem. Jutro niby istnieje, ale muszę załatwić kilka spraw na mieście, a potem umówiłam się z koleżanką z którą dawno się nie widziałam. Wtorek - ostatni dzień praktyk. Poza tym nie mam warunków do oglądania SPN poza pokojem własnym. I niech mi ktoś powie JAK ja mam wytrzymać bez SPN-u nie wiedząc nawet o co dokładnie chodzi ze snami Sama i jak bardzo to jest poważne? No tak, mogę zacząć kombinować z headerem na lj, iść do kina, poszukać czegoś fajnego o symbolach. To zawsze coś, ale generalnie to nic mi się nie chce tylko oglądać SPN. To jest właśnie ten problem - jak już mnie coś wciągnie (najczęściej książka, filmografia, serial, pisanie), to muszę to skończyć. Dobrze, że wtorek to ostatni dzień praktyk, a zajęcia na uczelni tylko w czwartek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na polu szara, dołująca masakra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;HELP.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, kot się ze mną zgadza. On też ogląda.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/7036.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/6713.html</guid>
  <pubDate>Fri, 17 Oct 2008 19:00:47 GMT</pubDate>
  <title>SPN - 02x04</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/6713.html</link>
  <description>Odcinek był jednym z mniej ciekawych. Sprowadzanie osoby kochanej z powrotem - nic nowego. A jednak miał moim  zdaniem wartość ze względu na pewne słowa na końcu. I na to, że tematyka &lt;i&gt;powrotu&lt;/i&gt; ładnie korespondowała z wątkiem śmierci Johna. Była tłem do mówienia o Deanie. I do słów na końcu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Więc powiedz mi...&lt;br /&gt;co mógłbyś mi powiedzieć, żebym poczuł się lepiej?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic. No właśnie NIC. Ale czasami lepiej powiedzieć niż dusić to w sobie. Od duszenia w sobie można przestać oddychać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biedny Dean. :(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I Sam też, ponieważ nie wiedział, co powiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zdanie na końcu strasznie mi się spodobało. Wiele razy myślałam o tym co wyrażają powyższe słowa, ale dopiero teraz jakoś tak na mnie podziałało, że musiałam napisać tę notkę. Bo ta końcówka była dobrym obrazem bezsilności. Chęć pomocy z jednej strony, z drugiej jej (otwarte lub nie) szukanie. A w rezultacie bolesna świadomość tego, że jako szukający pomocy możesz mówić, ale usłyszysz ciszę. Z drugiej, jako udzielający pomocy, świadomość, że możesz pytać, ale nie znajdziesz odpowiedzi. Ta świadomość jest najgorsza. Bezsilność jeszcze przed rozpoczęciem zdania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeju, dzięki temu serialowi zmusiałam się do tego, żeby pisać jakieś notki w miarę na poziomie. To dobrze. Ostatnio o wielu sprawach myślę, ale ich nie zapisuję, albo z nikim o nich nie rozmawiam. Teraz mogę się wygadać i mieć nadzieję, że ktoś przeczyta, a jak przeczyta, to się nie zanudzi, a jak przeczyta i się nie zanudzi, to może skomentuje. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz 02x05.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/6713.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/6409.html</guid>
  <pubDate>Thu, 16 Oct 2008 16:40:10 GMT</pubDate>
  <title>SPN</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/6409.html</link>
  <description>Dean zrozumiał postawę Sama, ojciec zrozumiał ją przez Deana.&lt;br /&gt;Yeach! Wreszcie!&lt;br /&gt;Idę oglądać dalej. Musiałam to napisać. Po prostu nie mogłam się powstrzymać.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/6409.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>7</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/6236.html</guid>
  <pubDate>Thu, 16 Oct 2008 09:31:14 GMT</pubDate>
  <title>SPN-owskie sny</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/6236.html</link>
  <description>Podoba mi się przywiązanie i oddanie Deana rodzinie, co nie zmienia faktu, że i tak wolę Sama. A ta decyzja z odcinka, kiedy spotkali ojca, a po &lt;i&gt;walce&lt;/i&gt; z demonem znów musieli się rozstać była cholernie ciężką decyzją. Dean i ojciec potrafią spojrzeć trzeźwo i pomimo bólu podjąć właściwą decyzję. Właściwą? Chyba w sumie najlepszą z dwóch. Choć w każdym przypadku płacisz jakąś cenę, prawda? Myśląc o tym wyobrażam sobie. że ktoś gdzieś tam może w każdej chwili zginąć, ktoś Ci drogi, a ja jestem tutaj i nic nie mogę zrobić. Nie, chyba, podobnie jak Sam, buntowałabym się. Bo czy można wymagać od człowieka, żeby stał z boku kiedy dzieje się coś TAK ważnego?  Myślę, że, racjonalnie rzecz biorąc, decyzja ojca i Deana była rozsądniejsza. Czy lepsza? Nie wiem. Tu chyba nie ma lepszych decyzji. Przynajmniej w moich oczach. Przejęło mnie jak patrzyli za odjeżdżającym ojcem. A Sam się uśmiechał. Mimo wszystko. No tak, on bardzo potrzebował tego spotkania. Ma śliczny uśmiech, Dean zresztą też (ale ten drugi, nie ten z cyklu &lt;i&gt;no i co lecisz na mnie?&lt;/i&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym przypomniałam sobie, że lubię w sf i fantastyce to, że mogą poruszyć pewne problemy dużo bardziej realistycznie niż literatura dotcząca naszej rzeczywistości. Jak np. zobaczenie własnej śmierci. Miałam jeszcze kilka na myśli, ale  w tej chwili mi uciekło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam spn-owskie sny, czy to dziwne? xD Mam dziwne wrażenie, że nie. Sam w sobie sen był dziwaczny. Nie było w nim Deana (pff!), ani Sama (jeszcze większe pff). Za to była klawiatura i kot. Na ten sen złożyły się pewnie dwa fakty z rzeczywistości. Wieczorem oglądałam SPN, około dwunastej w nocy kot skoczył na mnie z najwyższej półki... i tak sobie cudnie skoczył, że na moment straciłam oddech. Moja pierwsza myśl, jak już mi się zrobiło lepiej - &quot;Mój kot chce mnie zabić, opętał go demon&quot;. xD No a w nocy śniło mi się, że zasypiam a siostra coś pisze na klawiaturze. Potem się budzę. Słyszę stukanie na klaiwaturze laptopa, ale siostra śpi obok. Zamykam oczy i śpię dalej. Budzę się (we śnie). I znowu to samo. Słychać tylko kilk, klik, klik. Przy biurku nikogo nie ma. Rano (wciąż we śnie oczywiście) zaczynam tłumaczyć siostrze, że w jej klawiaurze mieszka demon... i pewnie chce ją opętać, więc musimy znaleźć kogoś, kto kieruje demonem i go zabić... Obudziłam się (tym razem w świecie rzeczywistym). I już w tym świecie rzeczywistym doszłam do inteligentnego (taaa) wniosku, że kot musi mieć coś wspólnego z demonem i klawiaturą. xD No w każdym razie lol, choć zdecydownie wolałabym Sama i Deana (i siebie). xD</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/6236.html</comments>
  <category>spn</category>
  <category>sny</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/5948.html</guid>
  <pubDate>Wed, 15 Oct 2008 18:28:09 GMT</pubDate>
  <title>SPN</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/5948.html</link>
  <description>&lt;justify&gt;Skoro już się tyle napisałam, to przekleję i na lj. Gdyby ktoś chciał oglądać SPN, a jeszcze nie zaczął: wpis zawiera spojlery do 01x12. Poza tym piszę tę wiadomość po ponad siedmiu godzinach pracy, więc pewnie o czymś zapomniałam i czasami może być to takie sobie gadanie. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deanistki! Nie zabijcie mnie czasem przy fragmentach o Samie i Deanie. Obu lubię, ale... no wiecie. xD &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Mówienie o serialach ma w sobie ten minus, że nigdy nie wiem jak zacząć. Zwłaszcza jak już oglądnę kilka odcinków, to coraz bardziej nie chce mi się pisać na temat - robi się duuużo do powiedzenia i trzeba to uporządkować. Poza tym z jednej strony strasznie człowieka kusi, żeby się podzielić wrażeniami, a z drugiej ciężko rozmawiać kiedy przed Tobą jeszcze trzy sezony, które mogą przewrócić wszystko do góry nogami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to może odpowiem na podstawowe pytanie - czy jestem Samistką czy Deanistką? Zdecydowania Samistką. Podoba mi się w Samie to, że się zbuntował (wątek z ojcem swoją drogą też), że chciał mieć własne życie i je miał (przynajmniej przez chwilę). Podoba mi się to, że &quot;przeznaczenia&quot; rodziny nie uważał za coś super wyjątkowo, że wolał normalne życie wśród książek, a z drugiej strony zawsze zazdrościł Deanowi tego, że ojciec go bardziej docenia. Podoba mi się ten wątek z ojcem, tak jak i to, co się dzieje między Samem i Deanem. Swoją drogą też się dobrali - każdy drugiemu czegoś zazdrości. Sam mówi o tym otwarcie, widać że ma problemy (ta jego mina kiedy psycholog spytał jakie ma odczucia względem brata była cudownie wymowna xD), Dean zgrywa twardego faceta oddanego misji. Dean to ten typ bohatera, który lubię, ale tym razem... wygrał Sam. Może po prostu mam ostatnio dość facetów pozornie niewrażliwych, twardych, zadowolonych z życia... a tak naprawdę ukrywających swoje problemy i emocje. Niemniej jednak obu braci tak naprawdę bardzo polubiłam. Lubię, kiedy Dean rozmawia z Samem, pyta go co mu jest i takie tam. Bardzo trafia do mnie ten wątek kłopotów i różnych spraw rodzinnych. Często w serialach bohaterowie są mi obojętni i potrzeba duuużo czasu (a raczej duuużo odcinków), żebym się do nich przyzwyczaiła. Tak było w serialu &lt;i&gt;Herosi&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Dark Angel&lt;/i&gt;, na samym początku w &lt;i&gt;Loście&lt;/i&gt;, w &lt;i&gt;Moonlight&lt;/i&gt;. Tutaj praktycznie po pierwszym odcinku wiedziałam, że uwielbiam Sama i bardzo lubię Deana. Byłam ciekawa jak się potoczy ta sprawa z ojcem i tego, czy będą jakieś retrospekcje. Bardzo mnie uderzyło zakończenie jednego z odcinków (&lt;i&gt;Asylum&lt;/i&gt;), kiedy Sam odbiera telefon i pyta &quot;Tata?&quot;. Sam fakt, że to właśnie ON odebrał był mocny. Z bohaterów w tle - całkiem sympatyczna była dawna dziewczyna Deana. Swoją drogą - on mnie trochę irytuje tym, że podrywa niemal wszystkie napotkane panienki, nawet jeżeli jego zachowanie to wynik kompleksów (bo rozumiem, że on tak nie do końca jest zadowolny z siebie). :/ A poza tym Sam mi się osobiście bardziej podoba. ^^ No i ma takie ładne włosy. xD  No właśnie ten bunt przeciwko ojcu dużo bardziej do mnie przemawia niż &lt;i&gt;Tak, ojcze&lt;/i&gt; Deana. I moim zdaniem Sam nie myślał aż tak bardzo egoistycznie, kiedy chciał jechać szukać taty, gdy ten mu tego zabronił. Przynajmniej nie tak bardzo jak mu to wyrzucał Dean. A jednak, moim zdaniem, Dean też miał sporo racji. Bo gdyby jeszcze Sam poszedł osobną ścieżką, to już cała rodzina by się rozproszyła. Dean nie zadaje pytań, robi co ojciec każe, choć jestem przekonana, że gdzieś tam w głębi siebie to wszystko rozważa. A jednak za bardzo słucha rozkazów (moim zdaniem trochę zbyt apodyktycznych), za mało pyta. Jeżeli chodzi o postawę wobec zaginięcia ojca wolę Sama. Mimo, że zarówno Dean jak i Sam chcą tego samego - żeby tata się odnalazł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I skóry &lt;i&gt;Sammy&lt;/i&gt; jest cudowny. xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o nastrój. To zależy od odcinka. Jak na razie żaden mnie nie przeraził. Cóż chyba po prostu powoli przestaję się bać różnych dziwnych rzeczy. Uważam natomiast, że nastrój jest zdecydowanie lepszy w &lt;i&gt;Supernatural&lt;/i&gt; niż w takim &lt;i&gt;Moonlight&lt;/i&gt;, czy &lt;i&gt;Blood Ties&lt;/i&gt;. &lt;i&gt;Blood Ties&lt;/i&gt; oglądałam dla bohatera pomimo wszystko (choć drugi sezon był całkiem w porządku), &lt;i&gt;Supernatural&lt;/i&gt; oglądam dla wszystkiego po trochu (choć głównie dla wątku braci i ich ojca). Chciałabym, żeby pojawiło się więcej tajemnic ciągnących się przez cały sezon, a nie kończących po jednym odcinku. Z obrazów, które zapadły mi w pamięć - sad w odcinku &lt;i&gt;Strach na wróble&lt;/i&gt;. To było świetne i nie kiczowate, jak np. robaczki, pajączki z jednego z pierwszych odcinków(&lt;i&gt;Cholera! czemu to muszą być akurat pająki! Nie mogą być dżdżownice, ptaki, cokolwiek? - by me w trakcie oglądania xD)&lt;/i&gt;. Choć w sumie cały ten pomysł natury, która wystąpi przeciwko białemu człowiekowi był całkiem w porządku, a Indian wprowadził odpowiedni nastrój. ^^ Dobre było również &lt;i&gt;Asylum&lt;/i&gt; (ten doktor i ci biedni pacjenci, ale generalnie sam przytułek) i odcinek w którym Deana poraził prąd. Reszta (w zależności) od odcinka mniej lub bardziej standardowa. Myślę, że z odcinka na odcinek podoba mi się coraz bardziej. Jest coraz mniej typowych motywów, a coraz więcej nawiązań do mitologii różnych kultur. W odcinku &quot;Strach na wróble&quot; podobał mi się dialog z samego początku. Zważywszy na to, co się później stało był złowieszczy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wszyscy w tym miasteczku są tak mili.&lt;br /&gt;Właśnie. A gdzie haczyk?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Haczyk się znalazł, oj znalazł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajnie jeszcze było zrobione jak zbliżał się ten człowiek z hakiem, a ta para siedziała w samochodzie i się zastanawiali co to za odgłosy. Szkoda, że potem zawsze muszą pokazywać co taki demon/duch/coś kierowane przez kogoś zrobił człowiekowi. :/ Zupełnie niepotrzebnie, moim zdaniem. Np., dla mnie, widok tego gościa zmasakrowanego przez robaki był po prostu ohydny. Nie straszny, ale ohydny, zbędny. Nie podobała mi się też przemiana tego demona (to był demon, nie?) w różnych ludzi (to jak zrzucał z siebie tę maź). Natomiast fajnie wykorzystali ten odcinek po to, żeby mówić o emocjach Deana. No i zobaczył &lt;i&gt;własną&lt;/i&gt; śmierć - to też było dobre. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze mogę powiedzieć? Cieszę się, że są aż cztery sezony, ponieważ mam co oglądać. I bardzo mi się podoba, tak więc, póki co idę oglądać dalej...&lt;/justify&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga! Zdecydownie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami widzę wincest.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/5948.html</comments>
  <category>spn</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/5028.html</guid>
  <pubDate>Fri, 19 Sep 2008 21:24:42 GMT</pubDate>
  <title>Tobie</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/5028.html</link>
  <description>Dziękuję.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/5028.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/4449.html</guid>
  <pubDate>Wed, 20 Aug 2008 13:33:45 GMT</pubDate>
  <title>Espania</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/4449.html</link>
  <description>Wyjeżdżam do Hiszpanii. Z notatkami. :/&lt;br /&gt;Wracam szóstego września.&lt;br /&gt;Ave.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/4449.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/2194.html</guid>
  <pubDate>Fri, 23 May 2008 12:16:15 GMT</pubDate>
  <title>Wpadka, czyli co się dzieje, kiedy człowiek chce zrobić za dużo</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/2194.html</link>
  <description>Nie ma co boska jestem.&lt;br /&gt;Wysyłałam bulwersujące reklamy do jednego z doktorów na zajęcia... No i wszystko było ok, dopóki się nie zorientowałam (po wysłaniu oczywiście), że jeden opis mam zły. Napisałam, że reklama jest bulwersująca ponieważ nawiązuje do homoseksualizmu. Niestety jak się przypatrzyłam, to okazało się, że jeden facet to kobieta. No więc wysłałam raz jeszcze z informacją, że pomyliłam załącznik. Wsadziłam po prostu inną reklamę. Było tam dwóch facetów przytulających się. Po chwili sprawdziłam coś na google i się okazało, że to po pierwsze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a) Reklama Benetona, a nie Sisleya.&lt;br /&gt;b) Chodziło o AIDS.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek I: Za dużo slashu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek II: Nie należy się śpieszyć. I szkoda, że to ostatnie zajęcia bo bym nie poszła. Uwielbiam wychodzić na kretynkę. A tak na serio, to kampanie reklamowe gówno mnie obchodzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, absolutny hit: &lt;a href=&quot;http://www.adblog.pl/&quot;&gt;Trupy!&lt;/a&gt;</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/2194.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>4</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://maetamorphosis.livejournal.com/1939.html</guid>
  <pubDate>Fri, 23 May 2008 10:54:39 GMT</pubDate>
  <title>Johnny, Johnny, Johnny</title>
  <link>http://maetamorphosis.livejournal.com/1939.html</link>
  <description>Pełny chołd będę oddawać Johnny&apos;emu w innej notce. Teraz tylko tak krótko. Między czytaniem lektur. Chyba najbardziej kocham Johnny&apos;ego w &quot;Rozpustniku&quot; i w &quot;Sweeneyu&quot;. W tym pierwszym, jak to powiedziała Sorella, jego początkowe &quot;Nie polubicie mnie&quot; i końcowe &quot;I co, teraz mnie lubicie?&quot; jest świetne. W Sweeneyu, jak w każdym filmie Burtona, wychodzi cały talent Johnny&apos;ego komika. Przerysowane postacie, takie jak Willy Wonka, Edward Nożycoręki czy porucznik z &quot;Jeźdźca bez głowy&quot; pokazują jak on niesamowicie potrafi grać gestem, mimiką twarzy, spojrzeniem. Zwłaszcza tym ostatnim. Podobnie jest w filmie &quot;Benny i Joon&quot;. A jednak lubię go też w rolach mniej charakterystycznych. Jak np. w &quot;Żonie astronauty&quot;, filmie który mógłby być całkiem fajnym filmem o obsesji, a wyszło z niego trochę idiotyczne since fiction. A jednak on tak cudownie gra zakochanych facetów, że aż coś ściska za serce. Ale najbardziej kocham jego uśmiech. Czasami cyniczny, innym razem ironiczny i zaintrygowany, czasami tylko zaintrygowany. A to zaintrygowanie, to zwłaszcza wtedy, kiedy patrzy na drugą osobę. Jest uroczy, no. Poza tym imponuje mi jego podejście. Kiedy czytałam wywiad na temat &quot;Rozpustnika&quot; i doszłam do momentu w którym Johnny opowiada o przeglądaniu rękopisów (!) hrabiego Rochester, to byłam pod wrażeniem. To naprawdę super, że on tak bardzo chce zrozumieć postać. Mam wrażenie, że kocha swoją pracę. Jest niesamowity grając w przeróżnych filmach przeróżne role. Kiedyś jeszcze o nim napiszę, a teraz niestety idę czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podziwiam Cię Johnny. Za talent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze czasami Ci zazdroszczę. Jak wszystkim dobrym aktorom.</description>
  <comments>http://maetamorphosis.livejournal.com/1939.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
</channel>
</rss>
